Serwisgorski.pl

tylko o górach

Sobota, 15 grudzień 2012 22:00

Ukraińska Przygoda: Gorgany

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Połonina Chomiaków Połonina Chomiaków KK

Gorgany uważane są za jedne z najdzikszych gór Europy. Przed II wojną na tym terenie było ponad 30 schronisk. Teraz w górach nie ma żadnego. Bywają tu i ówdzie ich ruiny. I pamięć miejscowych, że kiedyś tu była Polska. Jest też kilkadziesiąt słupków granicznych, które w wielu miejscach wyznaczają szlak. Tutaj przebiegała granica pomiędzy Polską a Czechosłowacją.

 


Szlaki są znakowane dopiero od kilku lat. Zajmują się tym Czesi, Niemcy, Polacy Słowacy... W górach ludzi jest mało, choć ostatnio zaczyna się to zmieniać. Brakuje jednak infrastruktury, nie ma schronisk, nie ma pól namiotowych. Spać pod namiotem można za to wszędzie i tylko ci najwytrwalsi przemierzają z plecakiem te dziewicze wciąż miejsca. W miejscach gdzie nie ma znakowanych tras przez dwa dni można nie spotkać żadnego turysty, czasami gdzieś w dali mignie tylko jakiś zbieracz jagód.

W Osmołodzie

W Osmołodzie raczej bywa nudno. Są dwa sklepy, kafe Osmołoda i jeden lokal raczej nie dla miejscowych. W Osmołodzie niektórzy czekają na pracę, inni czekają na turystów.

W Osmołodzie mieszka osiemdziesięciu dwóch mieszkańców. Osmołoda to brama do Gorganów. Dla nas przystanek końcowy. Czekamy na marszrutkę, czyli kilkunastoosobowego busa, najpopularniejszy środek lokomocji na Ukrainie Zachodniej, który ma nas zawieźć do Kałusza skąd wrócimy do Polski.

Przyjeżdża. Całkiem przyzwoita, tylko dwie szyby pęknięte. Pakujemy plecaki. Młody kierowca zna każdą dziurę, kiedy można przyspiesza, kiedy trzeba zwalnia. A dziur jest bardzo dużo. Raczej więcej dziur niż asfaltu. Wracamy...

A zaczęło się tak:


Nadwirna
Startujemy z Nadwórnej (Nadwirnej). O tym 20-tysięcznym mieście być może szybko by można zapomnieć...  Gdyby nie potężne ruiny zamku Kuropatwów w niedalekim Pniowie. XVI-wiecznej potężnej warowni polskich kresowych magnatów. Imponująca budowla wznosi się na wzgórzu i widoczna jest z daleka

Maniawa
Wody Maniawskiego wodospadu z hukiem opadają w 16-metrową przepaść. Woda powoli żłobi głęboki kanion. Wodospad ten jest najwyższy w Gorganach.  By się dostać do jego podnóża należy, idąc od wsi Maniawa kilkanaście razy przejść przez rzeczkę - Maniawę. Na wiosnę 2010 roku podczas powodzi rzeczka zmyła dwa mostki, utrudniając tym samym swobodną wędrówkę. Zimny górski nurt mrozi stopy, w nagrodę niezapomniane widoki.

 Jaremcze
 Przed II wojną światową Jaremcze pod względem popularności nie odstawało od Zakopanego i Krynicy. I nic dziwnego. Dziesiątki pensjonatów i sanatoriów przyciągało wszystkich spragnionych wypoczynku.  Jaremcze wita nas deszczem. W chmurach są wszystkie okoliczne szczyty.  Szybko znajdujemy miejsce, gdzie będziemy spać. 
- Czterdzieści pięć hrywien za apartament w stylu  lat sześćdziesiątych, z łazienką. Od osoby. Za noc. Mimo deszczu jest świetnie.

Gorgany poprzecinane są głębokimi dolinami. Przewyższenia są bardzo duże. Jawornik Gorgan ma niecałe 1500 m.n.p.m.  Ale Jaremcze leży na wysokości metrów 600 z kawałkiem. Musimy się wspiąć prawie 900 metrów. Powoli idziemy  ....

Najpierw droga kluczy wśród zabudowań, potem wchodzimy do lasu. Po jakimś czasie rozwidlenie dróg. Szukamy drogi. Niedaleko szumi płynący wąskim strumieniem ładny wodospad kaskadowy. My skręcamy na lewo, w stronę polany Prutynek.

Rozjeżdżona przez wielkie samochody zwożące drewno z gór droga nie pozwala na wędrówkę. Musimy kluczyć, zbaczać. Oddalamy się. Widząc strumień spływający z gór decydujemy się na wspinaczkę jego korytem. Szybko zyskujemy wysokość, Po 30 minutach jesteśmy pod szczytem Gorganu Jawornickiego, wychodząc z lasu przed ukazują się nam wielkie głazu gorganu . Trzeba uważać. W dole pojawia się i znika Jaremcze. Po chwili jesteśmy na szczycie Jawornika Gorganu. Nie ma tutaj szlaku, zejście nie jest zaznaczone, trzeba uważać by nie przegapić wąskiej ścieżki, która prowadzi nas w dół. Idziemy w stronę połoniny Jawor. Spotykamy grupę około dziesięciorga dzieci, z dwójką młodych opiekunów, którzy idą w góry. Niektóre z nich na nogach mają tylko zwykłe trampki... Spotkamy ich po tygodniu na szczycie Wielkiej Sywuli.

 Tatarów i w góry...

Z Jaremcze dojeżdżamy do Tatarowa. Od razu ruszamy w stronę wodospadu Huk na rzeczce Żeniec. Po 3 kilometrach jesteśmy przy wodospadzie. Wodospad wart zobaczenia, ale wracamy tą samą drogą i szukamy ścieżki, która ma nas poprowadzić na Połoninę Chomiaków. Zaczynamy wędrówkę. W przewodniku było napisane, że czeka nas mordercze podejście. I faktycznie, nie ma w tym przesady. Duże nachylenie, gliniaste podłoże, nie ma się o co zaprzeć, nogi co rusz tracą równowagę. Wreszcie wychodzimy poza granicę lasu. Przed nami szczyt Chomiaka. Z tyłu masyw Jawornika Gorganu, po prawej Syniak. Rozbijamy namioty.

Na połoninie Chomiaków wiatr mocno uderza w ściany namiotów, siąpi deszcz. Konie, które jeszcze kilkanaście minut temu były po drugiej stronie łąki teraz podeszły do nas. Są ciekawe, nie boją się, są ufne. W letnie miesiące na połoninie mieszka kilku pasterzy.

Rano wstajemy o czwartej. Jest jeszcze ciemno. Przechodzimy przez granicę lasu, pojawia się gorgan. Trzeba uważać, by w ciemności nie zwichnąć nogi. Na szczęście mamy latarki. Jest jeszcze ciemno, gdy lądujemy na szczycie Chomiaka. Podchodzimy do figury Matki Boskiej. Czekamy na wschód słońca.
Szczyt Chomiaka to doskonały punkt widokowy. Widać stąd pasmo Czarnochory z Howerlą i Pop Iwanem, Świdowiec, w oddali można dostrzec rumuńskie Karpaty Marmaroskie.
Jesteśmy na szczycie, a pod nami rozściela się łąka chmur. Gęstych, bajkowych. Po chwili wstaje słońce. Jest pięknie...

Wracamy i zwijamy namioty. Idziemy w stronę Syniaka. Chomiak i Syniak to z perspektywy połoniny Chomiaków dwa bliźniacze szczyty górujące nad okolicą. Pomiędzy nimi łąka połoniny. Wchodzimy na Syniak, potem żmudną trasą, po gorganie zmierzamy w stronę Małego Gorganu.

Plecaki ciążą niemiłosiernie. Robimy półgodzinną przerwę pod szczytem . Na wprost wznosi się majestatyczny masyw Doboszanki, Medmeżyka i Pikuna.  My jednak udajemy się w stronę przełęczy Krzyżówka, chcemy dojść do połoniny Bohackiej, by tam się przespać. Okazuje się, że to jednak niemożliwe. Zejście z Małego Gorganu jest niebezpieczne. Osypujący się piarg spowalnia wędrówkę, Trzeba uważać wyjątkowo mocno. Potem pojawiają się wiatrołomy. Trzeba przebijać się między gałęziami, kluczyć, omijać powalone, suche świerki. Zajmuje to wyjątkowo dużo czasu i wysiłku. Po 10 godzinach od wyjścia z biwaku na połoninie Chomiaków docieramy do przełęczy Krzyżówka.

Na przełęczy stoi rozpadająca się chata, podobno jedyny schron turystyczny w Gorganach. Nie zachodzimy do środka, rozbijamy się na łączce obok. W chacie przebywa kilkunastu mężczyzn. Wszyscy są pijani.

Rano szybko zwijamy namioty. Po godzinie jesteśmy na połoninie Bohackiej. Świeci słońce. Idziemy spokojnie grzbietem połoniny. Szlak wyznaczają stare słupki graniczne. Przed II wojną światową była tutaj granica polsko - czechosłowacka.  Niedaleko widać pasterskie szałasy, pasą się krowy. Idziemy w stronę połoniny Płoskiej. Zagłębiamy się w las. Drogę utrudnia błoto i  głębokie wyżłobienia zrobione przez końskie kopyta. Jest zaledwie dwa dni od ulewnych deszczy, a my zapadamy się w gliniastym podłożu po kostki.
- Dobri den - wita nas na połoninie Płoskiej młody pasterz.
- Dobri den - odpowiadamy i pytamy się czy daleko jeszcze do Bystricy, gdzie zamierzamy nocować.
- Niedaleko - odpowiada pasterzyk.

I tak w szumie przekleństw po kilku godzinach docieramy do Bystricy.

Bystrica i znowu w góry

Czas w Bystricy się zatrzymał. Krowy chodzą swobodnie po ulicach, od czasu do czasu przemknie jadący na oklep kilkuletni brzdąc. Miejscowi,  by związać koniec z końcem codziennie wyjeżdżają wcześnie rano wysoko w góry. Oczywiście na jagody. Bystrica to serce Gorganów, krzyżuje się tutaj wiele szlaków.

Drogę z Bystricy do Osmołody można pokonać w dwa dni. Może i można, ale po co? Decydujemy się na przejście tego szlaku z dwoma noclegami: na połoninie Ruszczyna i połoninie Borewka. Idziemy przez Okopy, polanę Bojaryńską, połoninę Negrowa. Stojąc przy uroczysku Piekło widać już podwójny szczyt najwyższej góry Gorganów Sywuli.  Po lewej stronie wyłania się kopiec Wielkiej, a nieco na prawo Mała Sywula odbija się w cieniu wyższego bliźniaka.
Namioty rozbijamy na Ruszczynie w otoczeniu dwudziestukilku półdzikich koni. Nie ma nikogo. Można usłyszeć szum źródła Bystricy Sołotwińskiej skąd czerpiemy wodę. Wieczorem śpimy już w otoczeniu kilkunastu namiotów rozbitych co kilkadziesiąt metrów. Najwięcej ludzi śpi w otoczeniu ruin schroniska.

Od rana powoli wędrujemy przez szczyty Łopusznej i Borewki po drodze mijając okopy z I wojny światowej. Następnego dnia, po nocy spędzonej na przełęczy Borewka,  przez szczyty Ihrowca i Wysokiej idziemy do Osmołody.

                                                                                                                 sierpień 2010

  • Widok z Chomiaka
  • Autor: Brak danych
  • Ocena: Brak głosów 
  • Komentarzy: 0
  • Na Połoninie Chomiaków
  • Autor: Brak danych
  • Ocena: Brak głosów 
  • Komentarzy: 0
  • W głębi Doboszanka
  • Autor: Brak danych
  • Ocena: Brak głosów 
  • Komentarzy: 0
  • Mały Gorgan
  • Autor: Brak danych
  • Ocena: Brak głosów 
  • Komentarzy: 0
  • Połonina Bohacka (Douha)
  • Autor: Brak danych
  • Ocena: Brak głosów 
  • Komentarzy: 0
  • Na połoninie Bohackiej
  • Autor: Brak danych
  • Ocena: Brak głosów 
  • Komentarzy: 0
  • Zejście do Rafajłowej IBystricy)
  • Autor: Brak danych
  • Ocena: Brak głosów 
  • Komentarzy: 0
  • Bystrica (Rafajłowa)
  • Autor: Brak danych
  • Ocena: Brak głosów 
  • Komentarzy: 0

 Pełen tekst do przeczytania na stronie: raczejwtrampkach.blogspot.com

Plan wycieczki:

I. Z Warszawy autobusem do Iwano Frankowska. Następnie taksówką do Nadwirnej. Nocleg na kwaterze

II. Przejazd do Maniawy – wodospad Maniawski – skit Maniawski, powrót na nocleg

III. Z Nadwirnej marszrutką do Jaremcze. Wycieczka na Jawornik Gorgan. Nocleg na kwaterze w Jaremcze.

IV. Z Jaremcze przejazd marszrutką do Tatarowa, potem pieszo na wodospad Huk (Żeniec) i Połoninę Chomiaków - biwak w górach

V. Wejście na Chomiak (wschód słońca) a potem przez Syniak, Mały Gorgan na przełęcz Krzyżówka - biwak w górach

VI. Z przełęczy Krzyżówka, przez Połoninę Płoską do Bystricy (Rafajłowa) – nocleg na kwaterze

VII. Bystrica – Okopy – Piekło – Połonina Ruszczyna - biwak w górach

VIII. Połonina Ruszczyna – Wielka Sywula – Borewka – biwak na przełęczy Borewka

IX. Przełęcz Borewka – Ihrowiec – Wysoka – Osmołoda – nocleg na kwaterze

X. Przejazd z Osmołody do Kałusza. Z Kałusza autobusem do Warszawy.

 {jcomments on}

Ostatnio zmieniany Sobota, 13 kwiecień 2013 13:44

Skomentuj

Skomentuj ten artykuł

Ostatnie zdjęcia